Wypłukiwanie złota z błota, czyli model G.O.L.D.
Historia pomysłu wydania książki „Porusz góry” zatoczyła wielkie koło.
To, co miało być prostą opowieścią o nauce języka, odwadze i sensie drogi, przez ostatnie dwa lata stało się czymś znacznie większym – i jednocześnie bardziej wymagającym. Był czas intensywnego pisania, był czas zatrzymania, były wątpliwości, zmiany kierunku i powroty do punktu wyjścia. Dziś widzę to wyraźnie: to nie było błądzenie. To było wypłukiwanie złota z błota.
Ten proces najlepiej opisuje model G.O.L.D. – Goal, Outcome, Learn, Different. Dokładnie nim chcę opowiedzieć, co stało się z książką „Porusz góry” w ciągu ostatnich dwóch lat.
G — Goal (Cel)
Mój pierwotny cel był imponujący, by nie powiedzieć – arogancki. Chciałem stworzyć „edukacyjny blockbuster”. Książkę-monument, która zmieni sposób, w jaki ludzie myślą o angielskim i o sobie samych. W planach były wielowymiarowe ilustracje, schematy, karty inspiracyjne, patronaty medialne i wielka premiera.
Chciałem, żeby rynek edukacyjny zbierał szczękę z podłogi, a moje nazwisko na okładce lśniło w blasku profesjonalnej oprawy. Wierzyłem, że im więcej będzie w tym „pompy”, tym bardziej pomogę ludziom odzyskać sprawczość. Dziś widzę, że pod szczytnymi hasłami o pomocy innym, budowałem pomnik własnych ambicji.
O – Outcome (Co z tego wyszło)
Książka nie ukazała się w terminie. Nie dlatego, że zabrakło mi słów czy sensu, ale dlatego, że przygniótł mnie ciężar własnych wyobrażeń.
Proces wydawniczy, koszty, konieczność podejmowania w ciemno ryzykownych decyzji finansowych – to wszystko sprawiło, że zamiast tworzyć, zacząłem walczyć o przetrwanie. Odkryłem też bolesną prawdę: ta książka była dla wszystkich, czyli dla nikogo. Było w niej mnóstwo „mnie”, a za mało realnego człowieka, który po całym dniu pracy siada do angielskiego i czuje niemoc.
Zrozumiałem, że jeśli nie pociągnę za hamulec awaryjny, pociąg o nazwie „Porusz góry” rozbije się o finansową ścianę. Zatrzymałem projekt na rok.
L — Learn (Lekcja)
Ten rok nie był martwym czasem. To było laboratorium rzeczywistości. Zamiast pisać, zacząłem słuchać. Przeprowadziłem setki rozmów z ludźmi i obserwowałem, co faktycznie działa w czwartkowy wieczór o 19:30 – w tym krytycznym momencie, kiedy motywacja wyparowuje, a zostaje tylko czysty, lepki opór.
Zrozumiałem wtedy najważniejszą rzecz: książka nie może być odpowiedzią na pytanie „kim ja jestem?”. Musi być odpowiedzią na pytanie: „co Tobie pomoże ruszyć dalej?”.
Ale najważniejsza lekcja miała twarz drugiego człowieka. To było brutalne zderzenie z kosztami relacyjnymi. Tworzenie projektu, który miał być moim „namiestnikiem” – przewodnikiem i kumplem dla czytelnika – paradoksalnie kosztowało mnie o jedną cenną relację za dużo. To był moment krytyczny. Zrozumiałem, że nie potrafię i nie chcę zgodzić się na mentalność „idącego po trupach do celu”. Sukces mierzony liczbą zerwanych więzi po prostu nie trzymał się kupy. Był zły. Postanowiłem, że nie będę go dłużej ignorować.
Odciąłem zbędne ozdobniki, porzuciłem potrzebę imponowania rynkowi i skupiłem się na narzędziach, które wytrzymują próbę życia, a nie tylko próbę druku.
D – Different (Co zrobię inaczej…)
„Porusz góry” wraca. Ale zamiast jednego, ciężkiego monumentu, przynoszę Wam dwa mniejsze, precyzyjne rozwiązania. Bez marketingu, za to z dużym szacunkiem do Waszego czasu i uwagi.
Dwa rozwiązania:
- „Porusz góry” – wersja narracyjna (E-book/PDF) To pierwotna, pełna historia. Opowieść o drodze, refleksji i dojrzewaniu. Z pełnym tłem, 'the bigger picture’ i wszystkimi metodyczno-filozoficznymi smaczkami. Dla tych, którzy chcą zanurzyć się w proces zmiany i zrozumieć mechanizmy, które blokują nas przed ruszeniem z miejsca.
- Kieszonkowy przewodnik o nowej nazwie, o której zdecydujemy wspólnie (Druk) Esencja. Skondensowana, praktyczna wiedza z „Porusz góry” i najlepsze odkrycia z ostatniego roku. To nie jest książka do czytania „od deski do deski” – to narzędzie do trzymania na biurku, lub zabrania ze sobą w podróż. Otwierasz na dowolnej stronie, dostajesz konkretną wskazówkę lub inspirację i wracasz do działania.
Mam również nadzieję, wrócić do relacji, które tak cenię. Do radości. Do szczerości. Z pokorą. Wypłukałem złoto. Błoto zostawiam za sobą.
Bo #da_się.

